12 minut strachu

Miałem też pierwszą chwilę świadomego strachu. Nie pozwoliłem jej się rozwinąć, ale przyszła. Poczułem jak zimno, mróz, wychodzi mi na obojczyk, który nie był w wodzie. Pomyślałem, że chyba naprawdę jest zimno, choć tak poza tym, nie odczuwałem tego zbytnio.

Wtedy usłyszałem syreny jadących pojazdów ratowniczych. Wtedy, co może dziwne, czas zaczął jeszcze bardziej mi się dłużyć. Wiem, że służby miały do przejechania wiele kilometrów, zaśnieżoną, miejscami oblodzoną drogą. Zrobili świetną robotę – przyjechali szybko i sprawnie. Mnie jednak dłużyło się to wówczas niemiłosiernie.

Zdjęcie poglądowe: Andrzej Rembowski z Pixabay

Patrzyłem na brzeg, na który podjechał pierwszy wóz straży pożarnej. Potem się dowiedziałem, że żona od razu poinformowała strażaków, że moja masa ciała nie należy do przeciętnych a raczej jest dosyć spora. Strażacy zmienili liny przy drabinie na mocniejsze a ja patrzyłem i zastanawiałem się „co tak długo?!” Przepraszam, Panowie, byliście szybko i byliście bardzo sprawni. Jednak siedząc w zimnej wodzie, czas zwalnia.

Wtedy pojawiła się druga chwila, uświadomionego strachu. Pomyślałem, że z zimna mam już omamy wzrokowe. Kiedy patrzyłem jednym okiem, wóz straży pożarnej wyglądał normalnie, był czerwony. A kiedy drugim, robił się zielony. Tragedia, nie wiedziałem co się ze mną dzieje. Ale wiedziałem, że pomoc jest tuż.

Strażacy sprawnie zgonili z lodu Panów, którzy próbowali mi pomóc, wysłuchawszy wcześniej od nich informacji, gdzie jest szczelina, dokąd sięga pewny lód. Wtedy i ja już to wiedziałem. Strażacy podeszli dosyć blisko i położyli drabinę na lodzie. Zapytali, czy jestem w stanie ją złapać. Wtedy złapałbym rozżarzony do czerwoności pogrzebacz, więc ochoczo przytaknąłem. Chwyciłem jedną ręką za szczebel, drugą nie trafiłem za pierwszym razem. Ale po chwili już ją pewnie trzymałem. Starałem się, machając nogami, przyjąć pozycję jak najbardziej horyzontalną, aby maksymalnie ułatwić wyciąganie. Strażacy szarpnęli sznury drabina pociągnęła mnie i, na szczęście, udało mi się ją utrzymać. Po chwili drabina sunęła po lodzie a ja za nią.

GrubasFit na Instagramie i na Facebooku