12 minut strachu

17 stycznia 2021 roku, przeżyłem dwanaście minut strachu. Mniej więcej, tak mi wyszło z obliczeń „w głowie”, które mogą być niedokładne, ale są, o tyle, o ile, poparte czasem zgłoszenia i tym podobnymi. Więc przyjmuję, że było to 12 minut. Choć czasami wydawało mi się, że dwanaście godzin. Ale kluczowym elementem pierwszego zdania pozostaje „przeżyłem”.

Aktualizacja: zwrócono mi na to uwagę, więc uściślam. PTSD używam, jako skrótu myślowego, widząc objawy, jednak aby stwierdzić PTSD jako takie (czego mam wielką nadzieję nie doświadczyć), objawy muszą się utrzymywać przez określony czas.

Niedziela, czas, aby odpocząć, spędzić rodzinnie dzień. Mamy pandemię, więc gdzie spędzić spokojnie i bezpiecznie czas? Może pojedziemy na spacer do lasu? Dokładnie tak zrobiliśmy. Pochodziliśmy sobie po lesie, oddychaliśmy świeżym powietrzem, było bardzo miło a dodatkowo – był to dla mnie rodzaj treningu – szybki chód w śniegu, czemu nie…

Niedziela, 17 stycznia 2021, 13:25

Było tak cudownie, że doszliśmy do pewnego wniosku – ogrzejemy się trochę w samochodzie, po czym pójdziemy na drugi spacer, bo niby czemu nie? Przed wyjazdem, zastanawialiśmy się, czy jechać do lasu, czy nad jezioro. Wobec tego, pomyślałem, że po co mamy stać i się grzać, możemy jechać nad jezioro. W międzyczasie się ogrzejemy. Pojechaliśmy, na plażę gminną do Pierkunowa.

Pojechaliśmy najpierw na dziką plażę, ale oddzielało nas od niej pole, trzeba było iść przez śnieg, prawdę mówiąc, nie chciało mi się. Zawróciłem i pojechaliśmy na plażę gminną, gdzie parking od jeziora dzieli zaledwie kilkanaście metrów. Na upartego dałoby się wjechać samochodem na lód, co nawet, żartobliwie, zasugerowałem.

GrubasFit na Instagramie i na Facebooku